Wyobraźcie sobie sytuację, że macie prawie czteroletniego psa, który od początku jest wychowywany na psa normalnego, takiego do życia, pomijając błędy, które muszą się zdarzyć przy pierwszym psie to teoretycznie ten pies powinien prezentować chociaż cząstkę normalnych, czyli grzecznych zachowań. Pies był przecież na trzech obozach, dwóch seminariach, na których pracował bardzo ładnie, oczywiście ubytki w mózgu udowadniały, że nadal tam są, ale pies był bardzo przyzwoity;) Tymczasem w warunkach łatwych, pies jest nadal jak sześciomiesięczny szczyl i prawdopodobnie to się nie zmieni. Oczywiście mowa o eMosławie, który często doprowadza mnie do załamania nerwowego... No bo jak po tylu dniach spędzonych razem, tylu smaczkach zjedzonych, tylu pochwałach itd można mieć pańcię głęboko w d... i cieszyć się na widok jakiegoś psa. Na dodatek tak się cieszyć, że nie można ruszyć się z miejsca, no przecież ten piesek na pewno się chętnie pobawi...
Oj wezmę się za niego
0 komentarze:
Prześlij komentarz